wtorek, 03 kwiecień 2012 09:03

Trzy strefy

trzy_strefyEuropa dzieli się na strefę wina, strefę piwa i strefę wódki. Wszelkie pozostałe różnice europejskie są tego – w mniejszym bądź większym stopniu – pochodnymi. Europa dzieli się na trzy strefy i cała reszta jest tego efektem.



Istnienie przy wódce
(...) Wreszcie wódka. W tę strefę wjeżdżamy w Polsce; im dalej na wschód, tym bardziej widać, że to – mimo wpływów piwnych – jej królestwo. Tutaj smak odgrywa rolę stokroć mniejszą niż w tamtych strefach. Tu idzie o coś innego, poważniejszego i straszniejszego. To rzadko knajpa, częściej samotność albo picie w parach, picie z kimś wódki, kameralnie. Wódka jest szybsza. Szybciej wyprawia na tamten świat. I o to na pewno chodzi. Rozgrzewa.


W mrozie Skandynawii czy Rosji wino i piwo nie działają, stają się raczej zimy niż naszym sprzymierzeńcem. Wódka działa jak lekarstwo, jak znieczulenie. Pozwala w miarę szybko oderwać się od rzeczywistości i rozpocząć podróż w nieznane, do nieba lub do piekielnych bram. Odbiera człowieczeństwo, przemienia człowieka w coś innego. To coś nie zajmuje się już pracą, rozmową, sztuką, miłością, to coś nie odczuwa zimna, bólu ani wstydu, to coś prowadzi zawzięty bój z własnym istnieniem, z własnym bytem. To coś próbuje wydostać się z błota, wydostać się z własnej skóry, wydostać się z mgły i ciemności, ze śniegu i z pustki. Wystarczy, jadąc, obserwować ową nieobecność w spojrzeniach mijanych ludzi, nieobecność działania na ulicach, w mieszkaniach, w urzędach, biurach, placach, w miastach i wsiach. Oni są gdzie indziej. Krótkie momenty, kiedy możesz ich spotkać, to zawsze pomiędzy jedną a drugą wyprawą w głąb siebie. Krótkie momenty, w których istnieje ich świat, są zawsze pomiędzy. Wtedy istnienie boli...

Tomasz Różycki

Cały tekst w najnowszym wydaniu „Stylów i Charakterów” – SMAKI: psychologia&kuchnia