czwartek, 23 grudzień 2010 09:41

W niewoli emocji

Mój list gończy: An­gelika, lat 19, z lekką nadwagą, rodzina na wpół patologiczna – matka alkoholiczka (nie żyje od 8 lat), ojciec pijak żyjący we własnym świecie, do tego trzy starsze siostry. Teraz powinnam pójść na studia, ale nie wiem, jaki wybrać kierunek, bo nie znam własnych talentów. Przekraczam wszelkie normy wrażliwości ludzkiej i jak nikt inny potrafię przejść z jednej emocji w drugą, co bardzo utrudnia mi życie. Nieśmiałość to pestka przy tym, co przeżywam na co dzień.

Czasem wyobrażam sobie, że jestem wybitną pisarką, słynną właśnie z tej wrażliwości, bo wtedy nikt by nie miał do mnie pretensji o to, jaka jestem: nieżyciowa, nie na te czasy, kiedy trzeba być twardym, pchać się drzwiami i oknami i mieć chorobliwą ambicję, pozwalającą błyszczeć na rozmowach kwalifikacyjnych... Piszę do Pani z głupim pytaniem: co zrobić? Dryfuję, nie umiem sobie znaleźć miejsca w życiu. Miotam się między jednym a drugim. Przyciągam do siebie tylko ludzi toksycznych lub takich, którzy są popularni, lubiani, piękni.

Podziwiam ich i płaczę w poduszkę, zastanawiając się, dlaczego mnie Bóg poskąpił tej wspaniałości. Mam za sobą szczególnie wyniszczający związek z osobą uzależnioną od narkotyków, która w końcu wybrała narkotyki, nie mnie. Potem przez dwa lata nie miałam nikogo, aż spotkałam mężczyznę, który chce dla mnie jak najlepiej, ale ja nie potrafię w to uwierzyć. To silny psychicznie, stąpający mocno po ziemi, wspaniały człowiek. A mnie wydaje się, że ja jestem dla niego beznadziejna, zbyt krucha...
Angelika

kucinska_marzennaMARZENNA KUCIŃSKA jest psychologiem, psychoterapeutą Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, trenerem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. W Instytucie Psychologii Zdrowia prowadzi szkolenia z podstaw pomocy psychologicznej.



Droga Angeliko,


Cieszę się, że jesteś już dorosła. Trudne życie jest jednak „łatwiejsze”, kiedy się jest dorosłym, a nie bezradnych dzieckiem.

Masz wiele marzeń, które mówią nieco o Twoim potencjale. O tym, co możesz osiągnąć w swoim życiu już teraz, gdy wiele spraw leży w Twoich rękach. Czy Ci się to uda? Nie wiem.

Nie potrafię powiedzieć, co masz robić. To pytanie nie jest głupie, ale głębokie i trudne. Jest w nim obecny nie tylko lęk przed popełnieniem błędu, przed powtórzeniem przeszłości, ale również nadzieja, że można czuć się i żyć inaczej. Gdy z takim pytaniem ktoś trafia do terapeuty, to czasem kilka spotkań zajmuje wspólne poszukiwanie odpowiedzi. Pytanie „co robić?” jest ważne, ale trudno odpowiedzieć na nie, nie znając Ciebie i Twojej sytuacji. Ja na Twoim miejscu poszukałabym kogoś, z kim możesz porozmawiać i kto pomoże Ci zrozumieć siebie. Może to być trudne, gdy nie ma się zaufania do ludzi, ani zbytniej wprawy w korzystaniu z ich pomocy, ale wyraźnie już do tego dojrzałaś, skoro właśnie próbujesz zaufać mężczyźnie. Zatem, może na początek warto również zaufać terapeucie...

Wiem, że to nie to samo, co bliska osoba, ale miałaś już różne doświadczenia z „przyciąganiem toksycznych ludzi”, a kontakt z terapeutą jest w miarę bezpieczny. Przy kimś obcym czasem łatwiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby i swoje zakręcenia.

Jesteś w takim okresie życia, w którym inni też czują się zagubieni. Zwykle mają wokół siebie wielu ludzi (rodzina, przyjaciele, znajomi), z którymi mogą o tym porozmawiać. Masz te same dylematy co inni, ale nieco mniej wsparcia. Warto poszukać pomocy, zaryzykować i sięgnąć po to, czego potrzebujesz.

I nie pisz więcej listów gończych – nie jesteś skazana ani niczemu winna, nawet jeśli tak się czujesz. Masz takie same prawa jak inni ludzie z tzw. normalnych domów: prawo do uczenia się (jak długo chcesz), prawo do bycia szczęśliwą, do bycia kochaną, ale też do popełniania błędów i do niewiedzy.