wtorek, 04 styczeń 2011 11:47

Uzdrawianie z nałogu

Nie ma uniwersalnej i skutecznej metody leczenia uzależnień. Skuteczne bywają natomiast terapie proponowane poszczególnym uzależnionym. Bo nie od wybranej metody, a od nastawienia uzależnionego i umiejętności terapeuty zależy jej skuteczność. Nawet najbardziej nowatorska metoda nie pomoże temu, kto nie zrozumie, że jest uzależniony.

Nie ma wśród naukowców i praktyków zgody co do tego, jakimi kryteriami należy się posługiwać przy ocenie skuteczności terapii uzależnień. Możemy założyć, że sukces jest wtedy, gdy pacjent odstawia zupełnie środek uzależniający i nie wraca do niego. Ale jak długo? Czy sukces jest wtedy, gdy pacjent nie wraca do nałogu przez rok, przez dwa lata, czy może dożywotnio? Niekoniecznie, bo celem terapii może też być uzyskanie ograniczenia w ilości nałogowych zachowań (chociaż co do tego nie ma powszechnej zgody).
poniedziałek, 03 styczeń 2011 10:19

Boję się otworzyć

Nabieranie zaufania, tak bardzo zawiedzionego w alkoholowej rodzinie, u wszystkich DDA łączy się z dużymi oporami i zwykle zabiera sporo czasu – terapeutka Anna Dodziuk doradza 27-letniej Katarzynie, córce alkoholika,  która dostrzega u siebie problemy z okazywaniem emocji.
poniedziałek, 03 styczeń 2011 09:55

Boję się otworzyć

Nabieranie zaufania, tak bardzo zawiedzionego w alkoholowej rodzinie, u wszystkich DDA łączy się z dużymi oporami i zwykle zabiera sporo czasu – terapeutka Anna Dodziuk doradza 27-letniej Katarzynie, córce alkoholika,  która dostrzega u siebie problemy z okazywaniem emocji.
czwartek, 30 grudzień 2010 09:47

Wybucham i prowokuję

Mój tato jest alkoholikiem, nigdy się nie leczył i nie zamierza tego robić. Wiele razy próbowałam na niego wpłynąć, ale na nic się to nie zdało. On nie rozumie, że bardzo nas niszczy psychicznie – nigdy nie użył wobec nas siły fizycznej, ale jego słowa tak strasznie ranią, że czasem nie mam już na to wszystko siły.


Ciągle boję się, że znów coś mu nie będzie pasowało, że o coś będzie miał pretensje, że znów zrobi awanturę. Mam 19 lat, ale przez tę sytuację nie mogę żyć jak normalna dziewczyna. O wszystko muszę pytać ojca, nie mogę za późno wrócić do domu, bo boję się jego reakcji. Przez niego mam bardzo niskie poczucie własnej wartości – ciągle mi mówi, że jestem głupia i wszystko robię źle.
czwartek, 30 grudzień 2010 09:42

Wybucham i prowokuję

Mój tato jest alkoholikiem, nigdy się nie leczył i nie zamierza tego robić. Wiele razy próbowałam na niego wpłynąć, ale na nic się to nie zdało. On nie rozumie, że bardzo nas niszczy psychicznie – nigdy nie użył wobec nas siły fizycznej, ale jego słowa tak strasznie ranią, że czasem nie mam już na to wszystko siły. Ciągle boję się, że znów coś mu nie będzie pasowało, że o coś będzie miał pretensje, że znów zrobi awanturę. Mam 19 lat, ale przez tę sytuację nie mogę żyć jak normalna dziewczyna. O wszystko muszę pytać ojca, nie mogę za późno wrócić do domu, bo boję się jego reakcji. Przez niego mam bardzo niskie poczucie własnej wartości – ciągle mi mówi, że jestem głupia i wszystko robię źle.
Czasami DDA cechuje wyjątkowa trzeźwość myślenia w sytuacjach stresowych i ekstremalnych. Potrafią podejmować dobre decyzje i trafnie, bez emocji analizować sytuację.

Ta cecha myślenia DDA ujawnia się zwłaszcza w sytuacjach konkretnych zadań i wyzwań życiowych, na przykład w życiu zawodowym. Inaczej jest w sytuacjach społecznych, w myśleniu o sobie albo o swojej relacji ze światem. W tych obszarach myślenie DDA cechuje schematyczność i kompulsywność: przekonania i myśli ukształtowane na bazie doświadczeń z dzieciństwa wracają w formie natrętnych myśli, kierując zachowaniem dorosłego człowieka.

Sposoby postrzegania świata i siebie z trudem poddają się zmianie w wyniku nabywania nowych doświadczeń – podobnie jak u osób po traumie, których myśli dotyczące urazowego doświadczenia i przekonania ukształtowane pod jego wpływem są bardzo odporne na zmianę. Prawdopodobnie ma to związek z pamięcią autobiograficzną, leżącą u podstaw naszego myślenia o sobie, o innych i o świecie. W niej znajdują się pewne skrypty, czyli przekonania.

Tworzą się one w wyniku wielokrotnego zetknięcia się z taką samą sekwencją wydarzeń, co sprawia, że sytuacja ta ulega uogólnieniu i myślimy, że jest typowa. Aby zrozumieć myślenie charakterystyczne dla DDA, trzeba poszukać odpowiedzi na pytanie, z jakimi sekwencjami wydarzeń, sytuacji i relacji spotyka się dziecko w rodzinie, w której nadużywa się alkoholu, i co w wyniku tych doświadczeń staje się dla niego typowe.
Amerykańska terapeutka Janet Woititz, zajmująca się problematyką DDA, jako pierwsza użyła terminu syndrom autosabotażu (self-sabotage syndrom).

Tą nazwą określiła pewne negatywne nawyki wyniesione z dzieciństwa, które przeniesione w dorosłe życie niejednokrotnie są przyczyną nieudanych związków, utrudniają karierę i utwierdzają w ludziach przekonanie o ich niższej wartości.

Syndrom autosabotażu najbardziej widoczny jest u Dorosłych Dzieci Alkoholików, ale może występować również u osób pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych. Największy wpływ na powstanie tego syndromu ma wychowanie, od którego zależy to, jak traktujemy samych siebie, czego spodziewamy się od innych i jakimi sposobami osiągamy własne cele.

 Zwykle traktujemy siebie w sposób, w jaki zajmowano się nami, gdy byliśmy dziećmi, a od innych spodziewamy się tego, co otrzymywaliśmy w dzieciństwie od najbliższych.
poniedziałek, 27 grudzień 2010 10:52

Nie wiem, kim jestem

W dzieciństwie ja i moja siostra miałyśmy osobne pokoje, ładne ciuchy, lalki Barbie i ojca, który wracał z pracy pijany. Czasami trwało to miesiącami. Pieniędzy nie przepijał, więc zawsze miałyśmy co jeść, za to ojciec w amoku niszczył dom, mamę i nas – częściej psychicznie niż fizycznie.
W szkole uczyłyśmy się bardzo dobrze, ale co z tego, skoro przed każdą wywiadówką ze strachu wymyślałyśmy metody uśmiercania siebie, a niekiedy również jego.
poniedziałek, 27 grudzień 2010 10:47

Nie wiem, kim jestem

W dzieciństwie ja i moja siostra miałyśmy osobne pokoje, ładne ciuchy, lalki Barbie i ojca, który wracał z pracy pijany. Czasami trwało to miesiącami. Pieniędzy nie przepijał, więc zawsze miałyśmy co jeść, za to ojciec w amoku niszczył dom, mamę i nas – częściej psychicznie niż fizycznie.
W szkole uczyłyśmy się bardzo dobrze, ale co z tego, skoro przed każdą wywiadówką ze strachu wymyślałyśmy metody uśmiercania siebie, a niekiedy również jego.
Strona 7 z 14