wtorek, 30 listopad 2010 12:08

Żeby było normalnie...

listyikonka______________Mam 24 lata. Jestem DDA, mój ojciec jest alkoholikiem. O tym, że należę do tej niechlubnej grupy ludzi, dowiedziałam się z Waszego miesięcznika jakieś dwa lata temu. (...)
Ojciec pił, od kiedy pamiętam. Wybaczyłam mu, że nie było go wtedy, kiedy go potrzebowałam. W rodzinie pełniłam rolę aniołka, niewidzialnego dziecka, zawsze starałam się nie naprzykrzać mamie, która i tak miała dużo na głowie. Moja rodzina to typowa rodzina współuzależniona. Do pewnego czasu staraliśmy się nie mówić o tym, co się dzieje w domu, starsi bracia sprowadzali ojca do domu i było wszystko OK. Milczenie przerwałam dopiero, jak zaczęłam spotykać się z chłopakiem, powiedziałam mu, że mam ojca alkoholika, wtedy jeszcze pił brat, ale teraz przestał.
poniedziałek, 29 listopad 2010 12:09

Uzależnienie seniorów

Nie należy pomijać seniorów w różnego rodzaju terapiach i leczeniu uzależnień, ponieważ starsze osoby sięgają po alkohol i inne środki równie często jak młodzi. Według powszechnej opinii, terapia starszych osób jest nieopłacalna.

Jednak nałogi przyspieszają procesy starzenia się oraz pogarszają jakość życia uzależnionych. Wolfgang Meier z Niemieckiego Towarzystwa Psychiatrii, Psychoterapii i Neurologii (DGPPN) uważa, że w rzeczywistości terapia uzależnień jest skuteczna także w przypadku seniorów. Tylko wśród Niemców jest blisko 400 tys. starszych osób uzależnionych od alkoholu.

poniedziałek, 29 listopad 2010 12:05

Genetyczna tarcza antyalkoholowa

Osoby, które już po pierwszym drinku są lekko wstawione, nigdy nie będą alkoholikami. Tę biologiczną ochronę umożliwia jeden z genów. Badacze z University of North Carolina ustalili, że to, czy ktoś stanie się alkoholikiem, czy nie, zależy w dużym stopniu od genów, ponieważ 10-20 proc. ludzi posiada gen chroniący ich przed nadużywaniem alkoholu.

Zespół naukowców pod kierunkiem Kirka Wilhelmsena z University of North Carolina w Chapel Hill obserwował, jak na alkohol reagowała grupa ponad 200 studentów: uczestnikami eksperymentu były pary rodzeństwa, których przynajmniej jeden z rodziców był alkoholikiem; sami badani nie byli jednak uzależnieni od alkoholu; musieli natomiast opisać, czy czują się pijani lub senni po wypiciu drinka złożonego z wódki i wody sodowej.

poniedziałek, 29 listopad 2010 11:03

Co jest normalne, a co nie?

listyikonka______________DDA często się zastanawiają, co jest normalne, a co nie. Niedawno przeczytałam książkę Jaya Cartera pt. „Wredni ludzie” i przyznam, że mam mętlik w głowie. W niektórych sytuacjach trudno mi oddzielić moje nieracjonalne myśli od zdrowych uczuć, np. jeśli ktoś mnie okłamuje, nie szanuje mnie, nie liczy się z moimi uczuciami, z moim czasem, zaczynam się zwyczajnie wściekać, ale zaraz sobie myślę, że wściekam się przez moje oczekiwania względem tej osoby – żeby była taka, jak ja chcę. Myślę, że normalne osoby nie biorą wszystkiego tak bardzo do siebie jak ja, że mają gdzieś fochy innych, że jak ktoś im ubliża, to zwyczajnie zrywają znajomość, bo są pewne, że ona im szkodzi, albo mówią bez ogródek, że nie będą tolerować złego zachowania, przecież to tzw. umniejszacz ma problem, a nie one.
poniedziałek, 29 listopad 2010 10:24

Silna wola i inne bajki

Czy częstotliwość picia jest dowodem na uzależnienie?

Tak i nie. Codzienne picie kieliszka wina do obiadu nie jest uzależnieniem. Ale częste picie większej ilości alkoholu jest dość poważnym sygnałem uzależnienia. Zwłaszcza częste upijanie się może być objawem tej choroby. Pamiętajmy: każdy alkoholik może przerwać picie na jakiś czas. Trudno mu jednak wytrzymać bez picia, toteż wcześniej czy później znowu sięga po alkohol. A wówczas nieuchronnie, chociaż nie zawsze od razu – znów zacznie się upijać.
Alkoholicy często mają przerwy w piciu. Są one „potrzebne” alkoholikowi, gdyż organizm nie wytrzymuje ciągłego picia. Przerwy te nie świadczą jednak o tym, że ktoś nie jest alkoholikiem. Jeśli kończą się one powrotem do destrukcyjnego i niekontrolowanego picia, stanowią stuprocentowy symptom alkoholizmu.
sobota, 27 listopad 2010 11:17

Żeby się zechciało chcieć

Siła woli czy siła charakteru nie pomogą wyjść z nałogu i wytrwać w abstynencji. Do tego potrzebna jest motywacja i choćby odrobina wiary w siebie.

Jest takie powszechne przekonanie, że wyjście z nałogu – picia, narkotyków czy hazardu – wymaga nie tylko ogromnej siły, ale i tę siłę daje. Co więcej, wielu z tych, którzy przestali pić czy ćpać, jest przekonanych, że zostali obdarzeni jakąś nadzwyczajną siłą. O jaką zatem siłę chodzi? Czy o tę potrzebną do tego, aby nie wrócić do picia bądź do narkotyków? A przede wszystkim – czy poczucie takiej siły nie jest złudzeniem, mogącym mieć fatalne skutki?

Jedno można powiedzieć na pewno: jeśli ktoś stwierdza, że jest silny, bo wyszedł z nałogu, to daje niechybny znak, że prędzej czy później – raczej prędzej – nastąpi jego spektakularny powrót, ze wszystkimi, możliwie przykrymi konsekwencjami. Tak mówi teoria, poparta solidną, bardzo długą praktyką i doświadczeniami Anonimowych Alkoholików.
piątek, 26 listopad 2010 12:53

Trunek na męski frasunek

Mężczyźni uzależniają się od alkoholu dwukrotnie częściej niż kobiety. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie szukali naukowcy z Columbia University i Yale University. W tym calu przebadali studentów okazjonalnie pijących alkohol.

Po wypiciu alkoholowych i bezalkoholowych drinków, każdy uczestnik poddawany był pozytonowej tomografii emisyjnej (PET) – technice obrazowania pozwalającej zmierzyć ilość dopaminy, która uwolniła się pod wpływem alkoholu. Podczas badań zaobserwowano, że pomimo konsumpcji podobnej ilości alkoholu, u mężczyzn wydziela się większa ilość dopaminy niż u kobiet. Wzrost wydzielania tej substancji został zauważony w prążkowiu brzusznym, części mózgu silnie związanej z przyjemnością i uzależnieniem.
piątek, 26 listopad 2010 12:06

Uwierzyć w siebie...

listyikonka______________Nie umiem pisać na zawołanie, chociaż czasem bardzo chcę ubrać w słowa to, co we mnie siedzi gdzieś głęboko... Jestem DDA i to jest jak piętno wypalone żelazem wbrew mej woli, na przekór darowanemu życiu. Czuję się tak, jakby ktoś mnie powołał do życia, a potem – ot tak, dla żartu – rozmyślił się... Nie bardzo wiem, po kim mogę się określić jako DDA. Ojciec był z całą pewnością alkoholikiem, ale byłam z dala od niego. Nasze spotkania w moim okresie dorastania zaowocowały wielkim rozczarowaniem i jeszcze większym bólem. Matka? No cóż... Była typem matki, jak to określił Alosza Awdiejew w felietonie w „Charakterach”, tej od „mać”. Była i jest... Ciągle niezadowolona, wiecznie wymagająca, dająca mi odczuć, że jestem niepotrzebna, niekochana, niechciana i zawsze nie taka, jaka być powinnam.
piątek, 26 listopad 2010 10:39

Choroba nazywana współuzależnieniem

Rozmowa z Agatą Passent, córką Agnieszki Osieckiej, oraz wyznania współuzależnionych kobiet składają się na kolejny odcinek poświęconego dorosłym dzieciom alkoholików cyklu „Dorosłe dzieci”, który „Gazeta Wyborcza” prowadzi od 22 listopada.
W rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim Agata Passent mówi wprost: „Jestem DDA”. Opowiada o swoim dzieciństwie, w którym sławna matka była sporadycznym gościem, o narastającej frustracji i poczuciu bezradności, o terapii dla DDA, której poddała się w Stanach Zjednoczonych, o żalu do matki za to, że nie mogła na nią liczyć, kiedy najbardziej jej potrzebowała.
Strona 11 z 14