czwartek, 02 grudzień 2010 12:00

Boję się terapii

Nie jestem pewna, czy zaliczam się już do DDA... Wciąż mieszkam z rodzicami, mimo że mam już prawie 23 lata. Jestem studentką pedagogiki, ale zawsze kontakty z ludźmi sprawiały mi trudności. Mam bardzo niską samoocenę, nie ufam ludziom, często czuję wstyd, lęk przed skompromitowaniem się, strach przed ludźmi. Co prawda przez trzy lata studiów troszkę się to zmieniło, ale nadal zmagam się ze swoim brakiem poczucia wartości i z ojcem alkoholikiem. Mieszkamy w trudnych warunkach, mamy tylko jeden pokój, więc nawet nie mam gdzie uciec przed ojcem.
czwartek, 02 grudzień 2010 11:41

Wasze komentarze

Ten miły list otrzymaliśmy drogą elektroniczną:

Dziekuję za utworzenie tak przydatnej strony, sama jestem DDA. Jestem po terapii z psychologiem chociaż są dni kiedy odnoszę wrażenie, że znowu zatoczylam koło w tej walce.
Pozdrawiam

Nasz adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
czwartek, 02 grudzień 2010 08:57

Złość ma swoje dobre strony

Dla DDA złość jest czymś niedobrym, czego trzeba unikać, nie pozwalać, aby się ujawniła. DDA nie zdają sobie sprawy z tego, że może ona dawać energię do zmiany, do przywrócenia porządku, do rozstania się z tym, co złe i szkodliwe.

Złość to pierwotne uczucie. Jest sygnałem, że wokół nas dzieje się coś niedobrego, co należy natychmiast zmienić. Pojawia się w najprzeróżniejszych sytuacjach: gdy jesteśmy głodni lub zmęczeni, gdy ktoś atakuje bliską nam osobę, gdy zarzuca się nam brak troski o najbliższych, gdy czujemy się skrzywdzeni lub niesłusznie oskarżani. Złość przygotowuje nasze ciało do obrony siebie lub kogoś bliskiego, do obrony własnej godności.
środa, 01 grudzień 2010 15:13

Wasze komentarze

Dopiero do mnie dochodzi teraz kim jestem. Zaczynam uświadamiać sobie, że jestem DDA. Właśnie zaczynam terapię, na razie krótkoterminową. Będzie to cykl 20 spotkań. Po jej zakończeniu się okaże czy choć trochę uporałam się z demonami przeszłości czy nadal brakuje mi odwagi by wziąść za siebie odpowiedzialność i coś z tym życiem zrobić. Jestem rozchwiana emocjonalnie, do wszystkiego mam ambiwalentny stosunek. Z jednej strony czegoś bardzo, chcę jestem zteterminowana, z drugiej łatwo wszystko zamienia się w rozpacz desperata. Mam nadzieję że znajdę w sobie taki potencjał, który zaprowadzi mnie do wyznaczonego celu.
Pozdrawiam wszystkich DDA i trzymam kciuki za pomyślną terapię.


Komentarz został zamieszczony pod tekstem „Dom bez ścian, dzieci bez rodziców
środa, 01 grudzień 2010 14:28

Zajrzą do kieliszka taty

Czy dzieci alkoholików częściej sięgają po alkohol niż synowie i córki abstynentów? Niestety, tak! - naukowcy potwierdzili nasze przypuszczenia, badając dzieci w wieku dojrzewania.

Shawn J. Latendresse, psychiatra z Virginia Institute for Psychiatric and Behavioral Genetics na Virginia Commonwealth University dowodzi, że istnieje duży związek między piciem rodziców i używaniem alkoholu przez ich dzieci. Analizował dane prawie 5 tysięcy nastolatków w wieku 14-17 lat i ich rodziców. Najpierw rodzice opowiedzieli, jak często piją, potem młodzież opisywała swoje relacje z rodzicami i problemy z alkoholem.
środa, 01 grudzień 2010 11:59

W cieniu ojca

Wychowałam się w Australii, więc pisanie po polsku przychodzi mi z lekkim trudem, ale spróbuję wyrażać się w miarę sensownie. Nie pamiętam momentu, w którym uświadomiłam sobie bądź mnie uświadomiono, że mój ojciec jest alkoholikiem. Pamiętam, że zawsze go nie było. Albo wyjeżdżał w trasę koncertową, albo zamykał się w swoim pokoju, żeby „pisać”. Pamiętam lęk trwający do dzisiaj, że nigdy nie sprostam jego oczekiwaniom, że cokolwiek bym zrobiła, to zawsze będzie za mało. Miałam być genialną córką, utalentowaną, pracowitą. Dopóki ojca nie było, jakoś mi to szło, ale zaczęło się sypać po przeprowadzce do Australii. Miałam siedem lat i przez jakiś czas ojciec był na co dzień. Agresja, sadyzm, złośliwość, wszystko – kiedy Mama nie patrzyła (Mama jest świętą kobietą, pełną miłości, próbowała mi zastąpić miłość ojca nadmiarem swojej miłości). Ojciec wrócił do Polski, a ja popadłam w różne, jak by to ująć, paranoje.

środa, 01 grudzień 2010 11:41

Wasze komentarze

Jesteśmy wykształconymi ludźmi po 60. Oboje z tzw. dysfunkcyjnych (bardzo) rodzin. Do dziś nie opanowaliśmy tak prostej umiejętności jak spokojna rozmowa o naszych problemach. Od jakiegoś czasu interesuję się psychoterapią (mąż - nie chce) i lepiej rozumiem, co się między nami dzieje. Nadal jednak trudno mi pomóc mojemu mężowi, synowi alkoholika i mało zrównoważonej emocjonalnie mamy. Nasz 35-letni syn właśnie jest w trakcie rozwodu z żoną, również dźwigającą jakieś trudne problemy jej rodziny. Mają małe dziecko. To takie smutne, jak nie tylko dzieci, ale i wnuki, i prawnuki cierpią z tego samego powodu. Wszystkim z podobnymi problemami polecam książki Johna Bradshawa „Powrót do swojego wewnętrznego domu”, i „Zrozumieć rodzinę”. To wspaniały, współczujący i rozumiejący psychoterapeuta (sam miał ojca alkoholika).
Życzę wszystkim powrotu do siebie.
środa, 01 grudzień 2010 09:17

Nie czynię dobra, które chcę...

Radość, wypoczynek, zabawa – owszem, ale koniecznie z alkoholem. Tak jest przecież łatwiej, przyjemniej. Niepokój, frustracja, zmartwienie, lęk, poczucie winy, wstyd, niepewność. I znów butelka, która ma być lekarstwem. Sytuacja, w której alkohol jest jedynym sposobem, aby pomagać swemu wrażliwemu i nieporadnemu „ja”, prowadzi prosto do alkoholizmu.

Polskie media niemal każdego dnia donoszą o szokujących alkoholowych ekscesach. Raz o noworodku z promilami we krwi, innym razem o siedmiolatku w izbie wytrzeźwień, o lekarce przyjmującej pacjentów „na chuchu”, zakonnicy taranującej po pijanemu autem czyjś płot, o pijackiej burdzie któregoś z naszych posłów czy zapitych na śmierć kierowcach TIR-ów.
wtorek, 30 listopad 2010 14:37

Alkohol trwale uszkadza mózg

Regularnie pity alkohol upośledza kreatywność i wyobraźnię. Uszkodzenia partii mózgu odpowiadających za rozwój tych zdolności dostrzegalne są w badaniu tomograficznym już u dwudziestolatków – alarmuje amerykańska badaczka.

Josephine Wilson z Wittenberg University w USA badała wpływ alkoholu na rozwój intelektualny młodych ludzi. W eksperymencie przebadała 20 mężczyzn w wieku 21-24 lata. Połowa z badanych przyznała się, że pije nie mniej niż 25 drinków alkoholowych tygodniowo, a swą przygodę z alkoholem zaczęli jako 15-16-latkowie. Druga połowa badanych stroniła od alkoholu.
Strona 10 z 14