poniedziałek, 13 grudzień 2010 10:24

Bałam się otworzyć

Mam 25 lat, studiuję i pracuję. Ojciec zawsze miał problem z alkoholem. Trzeźwy jest bardzo opiekuńczy, ale gdy tylko się napije – wstępuje w niego diabeł, jest agresywny i wulgarny. Mieszkamy w małej miejscowości, co jeszcze bardziej nasilało problem, bo ogromnie się wstydziłam, że ojciec codziennie chodzi pijany. Zamykałam się w sobie. Marzyłam o ucieczce z tego piekła. Wyjechałam do szkoły średniej w większym mieście. Choć nauka szła mi dość kiepsko, zaparłam się i właśnie kończę studia zaocznie. Pracuję już w swoim zawodzie, z czego jestem bardzo zadowolona. Niestety, los sprawił, że musiałam wrócić do rodzinnej miejscowości i wszystko jest po staremu, bo do ojca nie dociera, że jest alkoholikiem i powinien się leczyć.
piątek, 10 grudzień 2010 14:44

Psuję każdy związek

Mój tata miał problem alkoholowy, i chyba nawet nadal go ma, tyle że z powodów zdrowotnych i po rozwodzie musiał przestać sięgać po wódkę i piwo. Pamiętam z dzieciństwa pijanego tatę, często za kierownicą, pamiętam problemy z tego wynikające... I te nieustanne kłótnie. Jestem pierwszym dzieckiem moich rodziców – zdecydowali się na ślub dlatego, że miałam się urodzić. Myślałam, że gdybym się nie urodziła, to rodzice nie musieliby być razem, mama by nie płakała, a tata by nie pił.
piątek, 10 grudzień 2010 10:54

Wasze komentarze

Na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. przyszedł poniższy list:

Witam serdecznie,

chciałabym prosić Państwa o przemyślenie i poruszenie następującego tematu: syndrom DDA nie dotyczy tylko dzieci z rodzin, w których był problem alkoholowy. Dotyczy wszystkich ludzi, którzy w domu mieli przynajmniej jednego „dysfunkcyjnego” rodzica. Ludzie Ci podobnie przeżyli swoje dzieciństwo jak DDA, wykształcili podobne mechanizmy obronne i podobnie poranieni niosą podobny bagaż.
czwartek, 09 grudzień 2010 10:03

W kręgu gniewu

Nie jestem pewien, czy moje problemy z otoczeniem mają związek z tym, że jestem DDA. Mam 21 lat. Przez większość dzieciństwa żyłem w strachu i samotności, bo mój ojciec pił (byłem świadkiem wielu nocnych awantur i wizyt policji w domu). Słyszałem, jak bije mamę. Ona postanowiła z tym skończyć i rozwiodła się z nim. Gdy się wyprowadził od nas, brakowało mi ojca, męskiego wzorca.
Przez prawie dwa lata moje rozmowy z matką ograniczały się jedynie do odpowiedzi na pytanie, co chcę na obiad. Sam nawet nie wiem czemu...
środa, 08 grudzień 2010 14:13

Wasze komentarze

Ten optymistyczny, krótki list przyszedł do nas pocztą elektroniczną: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Witam,

Jestem Wam bardzo wdzięczna za tę stronę. W końcu dociera do mnie, że z syndromem DDA można żyć, żyć szczęśliwie!
Pozdrawiam


środa, 08 grudzień 2010 13:30

Jak z nią być?

Podejrzewam, że kobieta, którą kocham, jest DDA i nie wiem, jak mam z nią postępować. Monika panicznie boi się imprez, na których może być alkohol. Najprawdopodobniej jej ojciec pił, ale nie mieszka z nimi od dziesięciu lat. (...) Planujemy wspólną przyszłość, oboje mamy po 30 lat i bardzo chcemy mieć już rodzinę. Monika ujęła mnie swoją delikatnością, dobrocią, uśmiechem, ale ostatnio coś dziwnego zaczęło się z nią dziać. Sama mówi, że jest jej smutno, czegoś się boi, lecz nie wie, z jakiego powodu. Często mówię jej więc komplementy i to, że bardzo ją kocham.
wtorek, 07 grudzień 2010 10:25

Boimy się ze sobą być

Jestem DDA. Odkąd pamiętam w mojej rodzinie był alkohol i przemoc. Ojciec wykręcał mamie ręce i wlewał w nią alkohol, więc mama też się uzależniła. Najpierw ją bił, bo nie piła, a później – bo piła. Kiedy byłam starsza, zaczęłam stawać między nimi, próbowałam ich rozdzielić i nie dopuścić, by mama piła. Nie dało to żadnych efektów.

Mało tego, wyszłam za mężczyznę, który też pił. Co prawda obiecał mi, że przestanie, ale nie dotrzymał słowa. Ściągnął mnie na samo dno. Dopiero gdy miałam 38 lat poszłam na terapię dla współuzależnionych, wystąpiłam też o alimenty. Założyłam sprawę o rozwód, ale nim go dostałam, związałam się z nieco młodszym ode mnie mężczyzną.
poniedziałek, 06 grudzień 2010 10:29

Wasze komentarze

Oto jednen z komentarzy zamieszczonych pod artykułem  Marzanny Kucińskiej „Trzeba pójść w świat”:

Bardzo ważny tekst. Aktualnie bardzo mi potrzebny, porusza jeden z moich największych dylematów i chyba wielu osób studiujących poza miejscem zamieszkania. Wiem, że będąc na studiach, rodzice są ze mnie dumni, a jednocześnie będąc daleko od nich mam poczucie winy, że gdzieś tam ich zostawiłam. Tym bardziej, że tata stosuje pewien szantaż emocjonalny i swoim piciem podkreśla jak jest mu przykro, że nie jest jak dawniej i tak rzadko się widujemy. Wyrwałam się z tego, niestety, tylko fizycznie, uzależnienie psychiczne chyba nigdy mnie nie opuści. Szczególnie ciężki jest okres zimy, kiedy każdy powrót taty z pracy do domu, bez względu już na jego stan, traktowany jest jako ten, który kończy dzień pozytywnie. I tak chyba najtrudniej jest w tych chwilach mojej mamie, która przeżywa to wszystko bezpośrednio. Czasami mam wrażenie, że swoimi telefonami i pytaniami, czy tata wrócił, jeszcze bardziej utrudniam jej zdystansowanie się do sytuacji. Nie wyobrażam sobie już życia bez tych obaw, w sumie przez dwadzieścia kilka lata łatwo się przyzwyczaić... Ale istotny jest fragment o tym, że zyskując samodzielność, dajemy poczucie bezpieczeństwa bliskim, to mnie trochę uspokaja.

Zachęcamy do dzielania się z innymi swymi refleksjami - wykorzystując możliwość komentowania każdego tekstu. Zapraszamy również do korzystania z naszego adresu mailowego:  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  oraz przypominamy o trwającym  konkursie: Pamiętnik z lektury
poniedziałek, 06 grudzień 2010 10:01

Mam dość bycia DDA

Mam dość bycia DDA, ponieważ nie byłam nigdy dzieckiem. A nawet jeśli byłam, to tego nie pamiętam. Byłam tylko o rok starsza od moich najbliższych koleżanek, ale już wtedy ich mamy mówiły o mnie Duża Basia.
Nie pamiętam, żebym była beztroska – byłam zatroskana. Nie pamiętam, żebym była opieszała, niezdyscyplinowana, zbyt ciekawa, odważna. Byłam sumienna, zawsze na miejscu, akuratna, nieśmiała i taka... dobra. No i świetnie się uczyłam. Wzór... I byłam jeszcze bardzo nieszczęśliwa, bardzo samotna i bardzo się bałam. Że ojciec zabije mamę, że będzie mnie bił, że spowoduje wypadek, jak pijany będzie jechał na motorze, że znowu się zmoczę w nocy, że sąsiadka nie przyjdzie i nie odwlecze się choć na chwilę awantura, że kiedyś coś sobie zrobię, bo tego nie wytrzymam, a przecież nie mogę skrzywdzić matki i zostawić jej samej. Że Pan Bóg mi nie wybaczy tego, że wrzuciłam do stawu małe kotki, które ojciec kazał mi utopić.
Strona 9 z 14